czwartek, 24 lipca 2008
Wielkie odliczanie
Wyciagajcie kalkulatory, kalendarze, zegarki, komorki i zaczynajcie odliczac dni do skonczenia campu. Za niecaly miesiac pakujemy kto co ma i ruszamy na podboj USA. Narazie jednak myslimy o parents day, kiedy na oboz robia wiazd rodzice wszystkich dziewczynek, bedzie zajob i gwarantowana popoludniowa glupawka. Dzis jeszcze przygotowania, jutro i pojutrze najazd rodzicow. 3majcie kciuki, dzis lub jutro jakis bonus w postaci foto.
środa, 16 lipca 2008
Majtki przez glowe jak codzien
Dawno nic nie bylo, bo albo sie nikomu nie chce albo nie mamy czasu. Wczoraj Jacek mial cos pisac (mial day off), ale znowu sie oszukal (temat na oddzielny wpis) wiec pochloniety przez siec przeczesywal ja w innym celu.
Ogolnie nic ciekawego sie u nas nie dzieje. Dni mijaja na pracy, wieczornych filmach i posiedzeniach na sieci, a rano znowu to samo. Swoja droga, jesli ktos by planowal jechac na camp america kiedys niech nie bierzcie roboty w kuchni. Na poczatku jest tragicznie. Teraz juz sie wszyscy przyzwyczaili, wiec jakos sobie dajemy rady, ale zdecydowanie bardziej polecam roboty typu hausekiping, laundry, maintenance. To taka mala rada. Jedyna alternatywa jaka mamy poza robota to dni wolne (1 po 5 dniach pracy), mozna zobaczyc jezioro na wycieczce na bicyklu lub podjac sie innych mniej lub bardziej wciagajace rozrywek, ewentalnie mozna spac.
Powoli zaczynamy planowac nasze podroze po campie. Wkoncu na to wszyscy czekaja i licza. Jak narazie zapowiada sie ekipa polsko-brytyjska podbijajaca ameryke. Zobaczymy jak sie to skonczy. Chcemy zobaczyc amiszow, gore z glowami prezydentow, alcatraz, roswell i prawdziwych redneckow z poludnia.
Co z tego wyniknie i jakie jeszcze spotkaja nas przygody dowiecie sie juz w krotce. Mam nadz ze wpisy benda czesciej, a moze nawet uda sie jakies foto wrzocic.
Ogolnie nic ciekawego sie u nas nie dzieje. Dni mijaja na pracy, wieczornych filmach i posiedzeniach na sieci, a rano znowu to samo. Swoja droga, jesli ktos by planowal jechac na camp america kiedys niech nie bierzcie roboty w kuchni. Na poczatku jest tragicznie. Teraz juz sie wszyscy przyzwyczaili, wiec jakos sobie dajemy rady, ale zdecydowanie bardziej polecam roboty typu hausekiping, laundry, maintenance. To taka mala rada. Jedyna alternatywa jaka mamy poza robota to dni wolne (1 po 5 dniach pracy), mozna zobaczyc jezioro na wycieczce na bicyklu lub podjac sie innych mniej lub bardziej wciagajace rozrywek, ewentalnie mozna spac.
Powoli zaczynamy planowac nasze podroze po campie. Wkoncu na to wszyscy czekaja i licza. Jak narazie zapowiada sie ekipa polsko-brytyjska podbijajaca ameryke. Zobaczymy jak sie to skonczy. Chcemy zobaczyc amiszow, gore z glowami prezydentow, alcatraz, roswell i prawdziwych redneckow z poludnia.
Co z tego wyniknie i jakie jeszcze spotkaja nas przygody dowiecie sie juz w krotce. Mam nadz ze wpisy benda czesciej, a moze nawet uda sie jakies foto wrzocic.
Subskrybuj:
Posty (Atom)